Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powrót do domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powrót do domu. Pokaż wszystkie posty

27.11.2015

Rozdział XXII

~ Charlie ~




Gdy z Justinem podziwiałam nasz nowy dom, ktoś zaczął dzwonić do drzwi. Niestety gość zaczął się niecierpliwić i coraz głośniej rozbrzmiewał denerwujący mnie dźwięk. Niestety w tym czasie obudziła się moja mała córeczka. Wyminęłam Justina i pobiegłam na górę, więc mój mąż nie miał innej możliwości i musiał otworzyć drzwi.

Po chwili weszłam do pokoju małej Lei. Dziewczynka leżała w swoim łóżeczku i płakała, gdy tylko mnie zobaczyła, zaczęła się śmiać. Wzięłam maleństwo na ręce i mocno przytuliłam do swojego ciała. Położyłam dziecko na przewijaku. Zmieniłam jej pampersa i przebrałam w różowe śpioszki z białym napisem I love Dad.

Słyszałam głośne rozmowy i śmiechy z salonu, więc postanowiłam zejść z Leą na dół. Moja księżniczka przez cały czas się śmiała i tłumaczyła mi coś po swojemu. Wchodząc do pokoju od razu zauważyłam swoją przyjaciółkę. Selena na mój widok szeroko się uśmiechnęła i wyciągnęła ręce w moją stronę. Podałam dziecko Justinowi i przytuliłam piosenkarkę, choć tak naprawdę powinnam ją chyba udusić.

Odsunęłam się od dziewczyny i spojrzałam nieprzyjaznym wzrokiem w jej stronę. Moja przyjaciółka stanęła, jak sparaliżowana, bo nie wiedziała, o co mi chodzi.

- Powinnam Cię teraz zabić, wiesz o tym? Miałaś z nim porozmawiać na osobności a nie na oczach całego świata – powiedziałam zdenerwowana przypominając sobie sytuację z przed przyjazdu Justina do Atlanty.

- Wiem. Masz prawo być zła, ale naprawdę nie mogłam się z nim inaczej skontaktować – starała się bronić.

Doszłam do wniosku, że dalsze dyskusje nie mają sensu. Nie miałam zamiaru słuchać głupich tłumaczeń. Podeszłam do Justina i wzięłam od niego naszego dzidziusia. Maleństwo zaśmiało się dźwięcznie. Lea przez cały czas zaczepiała swojego tatusia, a ja miałam czas na rozmowę z przyjaciółką.

W pewnym momencie mój mąż wstał z kanapy i zabrał mi naszą córeczkę. Spojrzałam w jego stronę nic nie rozumiejąc. On w odpowiedzi uśmiechnął się tylko szeroko i zaczął z małą na rękach chodzić po salonie.

- Justin powiesz mi co Ty robisz? Dopóki nie płacze to nie noś małej, bo później nie damy sobie z nią rady – powiedziałam poważnym tonem.

Księżniczko, ale ja uwielbiam mieć Leę w swoich ramionach. Ciągle się boję, że gdy rano wstanę to was nie zastanę. Zbyt wiele razy już ode mnie uciekałaś – odparł smutnym tonem.

Bez zastanowienie podeszłam do swojego ukochanego i przytuliłam się do moich dwój największych skarbów. Dziewczynka śmiała się spoglądając to na swojego tatę to na mnie. Mój mąż nie mógł oderwać swojego wzroku od naszej małej córeczki, a ja w tym momencie nie potrzebowałam niczego innego do szczęścia.

Jak to możliwe, że jedna mała istota potrafi w nasze życie wnieść tak wiele radości. Nim się zorientowałam, moja przyjaciółka była już przy nas i wyciągnęła ręce w stronę mojej małej Lei.

- Selena zajęłabyś się dzisiaj małą? Chciałbym z Charlie dziś zabrać w jedno miejsce, żeby wynagrodzić mojej księżniczce wszystkie ostatnie nieprzyjemne sytuacje – poprosił Justin podając nasze dziecko Selenie.

- Opieka nad tym małym cudem będzie dla mnie przyjemnością – odparła pogodnie.

Byłam strasznie ciekawa, co mój ukochany wymyślił na wieczór. Zanim zdążyłam zareagować Justin biegł już po schodach w stronę naszej sypialni. Chciałam pójść za nim, ale zatrzymał mnie płacz mojej małej kruszynki. Wiedziałam, że o tej porze na pewno może być głodna, więc poprosiłam przyjaciółkę, żeby zajęła się małą a sama poszłam do kuchni. Tam przygotowałam mleko dla swojej piękności i wróciłam do salonu.

Ku mojemu zaskoczeniu mój mąż był już z powrotem. Miał na sobie czarną koszulę w małe liczne białe groszki, jeansowe rurki z dziurami na kolanach oraz jasno brązowe zamszowe buty za kostkę. Muszę przyznać, że wyglądał olśniewająco.

Justin siedział i trzymał nasze maleństwo w swoich ramionach. Nie wiem, co ten mężczyzna miał w sobie, ale gdy tylko on miał Leę na rękach, to mała ciągle się uśmiechała. Powoli podeszłam do swoich skarbów, aby nie przestraszyć swojego dziecka. Chłopak widząc butelkę z mlekiem od razu mi ją zabrał. Ułożył niemowlę w odpowiedniej pozycji i zaczął karmić naszą małą piękność. Nagle podniósł swój wzrok na mnie i szeroko się uśmiechnął.

- Idź się ubierz na górę. Selena zostanie z małą tutaj, więc nie musisz Lei specjalnie szykować. W sypialni masz naszykowany strój – powiedział słodkim tonem mój ukochany.

Wykonałam polecenie swojego męża i szybkim krokiem udałam się na górę. W sypialni na łóżku znalazłam śnieżno białą asymetryczną sukienkę bez ramiączek. Z przodu sięgała kolan, zaś z tyłu kostek. Pod biustem rozciągał się szeroki złoty pasek. Od razu zabrałam sukienkę i poszłam do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic, po czym założyłam na siebie ubranie. Wychodząc z łazienki zauważyłam, że tuż przy łóżku stoją buty. Nie myśląc długo wsunęłam na stopy złote szpilki.

Chwilę później podeszłam do stolika, gdzie leżał mój kuferek z biżuterią. Na lewy nadgarstek założyłam złoto-białe bransoletki, natomiast na prawy biały zegarek. Kolczyki zmieniłam na małe białe perełki i przejrzałam się w lustrze. Rozpuściłam swoje długie ciemne włosy i z łóżka zabrałam małą złotą kopertówkę.

Musnęłam jeszcze usta różowym błyszczykiem o smaku żurawiny i do torebki schowałam swój telefon. Powoli zeszłam na dół. Rok czasu nie chodziłam w takich wysokich butach i trochę się odzwyczaiłam. Gdy weszłam do salonu Selena trzymała moją córeczkę, a Justin tłumaczył coś mojej przyjaciółce. Kiedy oboje dostrzegli moją obecność szeroko uśmiechnęli się w moją stronę.

- Maleńka zobacz jaką piękną masz mamę – powiedziała pogodnie moja przyjaciółka.

Justin dopiero w tym momencie otrząsną się z odrętwienia i szybko znalazł się tuż przy mnie. Chłopak bez zastanowienia wpił się w moje usta i mocno objął moje ciało. Gdy w końcu się ode mnie oderwał pożegnaliśmy się z Leą i Seleną, po czym wyszliśmy z domu.

Mój mąż otworzył przede mną drzwi swojego białego Lamborghini Aventadora i ruszyliśmy w stronę centrum miasta. Byłam strasznie ciekawa na jaki wpadł pomysł tym razem. Chłopak uśmiechnął się szeroko i ujął moją dłoń. W tym momencie poczułam się, jak zakochana siedemnastolatka. Powróciłam pamięcią do czasów, gdy z Justinem byliśmy tylko parą. Nigdy nie myślałam, że tak szybko zostanę mamą. Jednak z biegiem czasu nie żałuję pojawienia się Lei w swoim życiu. W końcu to maleństwo było żywym dowodem naszej miłości.

Zatrzymaliśmy się pod najdroższą restauracją w mieście, w której rezerwację składało z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, ponieważ jadały w niej same sławy. Mężczyzna wysiadł z samochodu i otworzył drzwi z mojej strony pomagając mi wysiąść z pojazdu.

Justin wiedział, że lubię przebywać w tej restauracji. Tam nie było żadnych nachalnych fanów, którzy w innych miejscach nie dawali nam zjeść. Zastanawiałam się, co mój mąż wymyślił, że mnie tutaj zabrał. Podczas naszej kolacji tutaj poprosił mnie o rękę. Co tym razem go do tego skłoniło?

Hostessa od razu zaprowadziła nas do stolika przy oknie. Chwilę później przyszedł do nas kelner z kartą dań. Odłożyłam menu na bok i spojrzałam z uśmiechem w stronę swojego męża. Wyciągnęłam dłoń w jego stronę i złapałam go za rękę. Chłopak od razu spojrzał na mnie i uśmiechnął się ukazując piękny rząd śnieżnobiałych równych zębów.

- Kochanie otwórz kartę i zamówmy coś, bo mam jeszcze plany na nasz wieczór – odparł pogodnym tonem.

Wiedziałam, że z nim lepiej nie dyskutować, bo i tak nie dowiem się, co mój ukochany wymyślił. Nie musiałam otwierać karty, aby wiedzieć, co zamówię. Za każdy razem, gdy tutaj byliśmy brałam to samo a Justin za nic w świecie nie był w stanie zmienić mojej decyzji. Mój mąż spojrzał na mnie z rozbawieniem i pokiwał głową z dezaprobatą.

- Mała nie zamierzasz niczego zmienić w swoim menu? - Spytał z nadzieją.

Czule uśmiechnęłam się w jego stronę. Nie dając mu żadnej konkretnej odpowiedzi, bo wiedział, że w tutaj nic nie wskóra. Mój ukochany gestem przywołał kelnera do naszego stolika, który prawie natychmiast znalazł się przy nas.

- Dla pani poproszę sałatkę taką jak zawsze. A dla mnie stek z polędwicy z Kobe w Japonii. Do tego poprosimy świeżo wyciskany sok z pomarańczy, a na deser sorbet cytrusowy mrożony molekularnie – powiedział spoglądając w moje oczy.

Gdy mężczyzna odszedł, my zaczęliśmy rozmawiać. Dużo żartowaliśmy i planowaliśmy naszą dalszą wspólną przyszłość. Kiedy w końcu dostaliśmy nasze dania przerwaliśmy rozmowę. Mój mąż dostał stek z grillowanymi warzywami, natomiast ja swoją ulubioną sałatkę typu greckiego z sosem winegret i kurczakiem jednak bez oliwek i fety, bo na to miałam uczulenie. Następnie kelner przyniósł nam nasze desery.

Po skończonym posiłku mój ukochany od razu uregulował rachunek i wróciliśmy do auta. Szybko zorientowałam się, gdzie Justin zaplanował kolejną część naszej randki. Chłopak zaparkował przed wejściem na plażę, po czym pomógł mi wyjść z samochodu. Gdy zobaczył, że nie wygodnie idzie mi się w szpilkach po piasku już po kilku moich niezdarnych krokach wziął mnie na ręce i zaczął nieść przez całą plażę. W końcu dotarliśmy w nasze ulubione miejsce.

Weszliśmy do jaskini w klifie i długo obserwowaliśmy fale oceanu uderzające o ściany klifu. Uwielbiałam przebywać w tym miejscu. Miałam z nim tyle pięknych wspomnień, zwłaszcza tych związanych z Justinem. Mężczyzna szybko znalazł się przy mnie i mocno objął moje ciało swoimi silnymi ramionami.

- Justin, przepraszam – wyszeptałam chowając twarz w jego tors.

Dałam upust swoim emocjom, które od roku zbierały się we mnie. Łzy spływały strumieniami po moich policzkach. Justin nic nie mówił w milczeniu czekał, aż się uspokoję co chwilę masując moje plecy. Po długim czasie w końcu doszłam do siebie i niepewnie spojrzałam w jego oczy,

- Maleńka, ale Ty nie masz mnie za co przepraszać. Dobrze wiem, że wyjechałaś dla dobra swojego i dziecka. To ja powinienem błagać Cię o wybaczenie, bo wtedy zachowywałem się, jak kompletny idiota. Nie radziłem sobie bez Ciebie przez co narobiłem wiele głupstw. Mam nadzieję, że mi to kiedyś wybaczysz i dalej będziemy tworzyć szczęśliwą parę z naszym malutkim dzidziusiem – powiedział ocierając moją twarz ze słonego płynu.

- Już dawno Ci wybaczyłam – odparłam lekko się uśmiechając.

Zachłannie wpiłam się w jego słodkie usta. W tej chwili nie liczyło się dla mnie nic innego. Justin był wyjątkowym mężczyzną i wiele dla mnie znaczył. Dlatego cieszyłam się, że znów miałam go tylko dla siebie. No prawie dla siebie, bo teraz musiałam się nim dzielić ze swoją córką i rzeszą milionów fanów na całym świecie.

Po długim, bardzo długim czasie w końcu wróciliśmy do naszego domu. Moja przyjaciółka od razu wróciła do siebie a my spędziliśmy długą namiętną noc, przerywaną co jakiś czas przez naszą małą córeczkę.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Tak więc, jak zapowiadałam to jest ostatni rozdział.
Od końca opowiadania dzieli nas jeszcze tylko epilog.
Jeśli podobała Wam się ta część miłosnej historii Justina zapraszam do czytania innych moich opowiadań, które znajdziecie w zakładce „Moje Blogi”.
Mam nadzieję, że podobał Wam się ostatni romantyczny rozdział.
Niebawem dodam również epilog i pożegnamy się na zawsze z historią Justina i Charlie.
Jednak nie zamierzam usuwać bloga. Jeśli będzie chcieli zawsze możecie wrócić do tego opowiadania i przeżyć miłość oraz problemy Jusa i Charlie na nowo.


Do zobaczenia przy epilogu i dziękuję Wam wszystkim za wsparcie.
Wasze komentarze dają mi naprawdę wiele motywacji do pisania tych wszystkich opowiadań o Justinie.

Dlatego dziękuję Wam, że jesteście ze mną i czytacie te wszystkie historie :)


15.09.2015

Rozdział XXI

~ Justin ~




Gdy obudziłem się rano, nie zastałem w łóżku swojej żony. Bałem się, że po raz kolejny kobieta ode mnie uciekła. Trzeci raz bym już tego nie przeżył. Nie mogłem po raz kolejny stracić wszystkiego na czym mi zależy. Nie teraz, gdy moja córeczka zaczęła przyzwyczajać się do obecności taty.

Nagle usłyszałem śmiech dziecka. Mojego dziecka, który dobiegał z drugiego pokoju. Od razu wstałem z łóżka i skierowałem swoje kroki w tamtą stronę. Charlie stała pochylona nad dziewczynką i próbowała założyć Lei rajstopki, ale maleństwo w tym momencie kopało nóżkami i śmiało się wniebogłosy.

- Słoneczko cicho, bo tatusia obudzisz – próbowała mówić moja ukochana, ale sama zaczęła się śmiać.

Wtedy postanowiłem podejść do moich dwój najważniejszych kobiet. Przytuliłem Charlotte od tyłu i złożyłem delikatny pocałunek w zagłębieniu jej szyi. Kobieta od razu odwróciła się w moją stronę i jak na zawołanie zacząłem ją czule całować.

- Ładne rzeczy się tu dzieją, gdy ja śpię – odparłem pogodnie i spojrzałem na ten mały cud, który leżał przede mną.

Miałem najpiękniejszą kobietę u swojego boku, a druga rosła na moich oczach. Z każdym dniem Lea stawała się większa i ładniejsza. Chciałem zatrzymać czas, aby moja córka nigdy nie dorosła. Chciałem, żeby moja księżniczka była zawsze taka beztroska, jak teraz. Ale wiedziałem, że za parę lat pójdzie do szkoły, znajdzie chłopaka, zakocha się, a później założy własną rodzinę. Przecież taka jest kolej rzeczy, że dorastamy i z wiekiem nasze potrzeby się zmieniają.

Lea spojrzała na mnie swoimi dużymi ciemnymi oczkami i wyciągnęła do mnie swoje drobne, malutkie rączki.

- Za chwilę tatuś Cię weźmie tylko niech mama skończy ubierać księżniczkę – powiedziałem nachylając się nad swoim skarbem.

Dziewczynka, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się uspokoiła, a moja żona mogła skończyć ją ubierać. Gdy moja księżniczka była już gotowa, wziąłem nią na ręce, aby Charlie się wyszykowała.

Chociaż mieliśmy lecieć prywatnym samolotem do Los Angeles to i tak chciałem być na czas. Chwilę później moja małżonka była już z powrotem. Obudziliśmy Chrisa, aby chwilę zajął się dzieckiem, a ja poszedłem się wyszykować. Moja żona w tym czasie przygotowywała śniadanie. Ledwo zdążyliśmy zjeść i pożegnać się ze wszystkimi, a już musieliśmy jechać. Mój szwagier odwiózł nas na lotnisko i czekał, aż znikniemy mu z oczu.

Gdy siedzieliśmy w prywatnym samolocie, wziąłem swoją córeczkę na ręce i mocno przytuliłem do swojego ciała. Dziewczynka od razu uśmiechnęła się do mnie. Uwielbiałem patrzeć na uśmiech mojej małej księżniczki. Nigdy nie myślałem, że tak szybko zostanę tatą, ale odkąd pierwszy raz zobaczyłem swoją córeczkę, wiedziałem, że jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. To dziwne, że jedna osoba może wnieść tak wiele do twojego życia. Wtedy wszystko zaczyna się zmieniać, a zwłaszcza twoje podejście do życia. Dziecko wtedy staje się dla ciebie wszystkim. Odkąd Lea pojawiła się w moim życiu wyznaczyłem sobie jeden cel. Chcę uszczęśliwiać moje kobiety i nigdy ich nie zostawię. Za bardzo kocham swoją żonę i córkę, aby móc je po raz kolejny stracić.

- Justin wiesz, że Was kocham? - Spytała kobieta siedząca obok mnie.

Podniosłem swój wzrok na moją piękną małżonkę. Jej długie ciemne włosy słodko oplatały twarz wybranki mojego serca. Wyglądała uroczo i niewinnie, jak mała dziewczynka, która nie wie nic o życiu. A tak naprawdę byliśmy już rok po ślubie. Nie wierzę w to, jak ten czas szybko leci. Za chwilę moja mała córeczka skończy pół roku. Wszystko w moim życiu się zmienia. Wiem, że nie wszyscy moi fani rozumieją tą sytuację i odeszli przez to ode mnie, ale wiem jedno. Jeśli kiedyś sami wezmą na ręce takie maleństwo, które będzie należało do nich, sami zrozumieją, że nie mogłem postąpić inaczej. Znów spojrzałem na swoją córkę, po czym spojrzałem w pełne miłości oczy mojej Charlotte.

- Wiem kochanie. Też Cię kocham i nie wyobrażam sobie, że mogę Was znów stracić. Trzeci raz tego nie przeżyję – powiedziałem patrząc piękne brązowe tęczówki mojej żony.

Kobieta oparła swoją głowę na moim ramieniu i objęła mnie swoim ramieniem muskając słodko mój policzek.

- Nie stracisz już nas. No chyba, że coś naprawdę mocno przeskrobiesz i nie będę miała innego wyboru – odparła dźgając mnie paznokciem w brzuch.

- Będę grzeczny księżniczko – powiedziałem szczerze.

Nie mogłem pozwolić na to, aby znów ode mnie odeszła i zabrała mi mój największy skarb czyli moją kochaną córeczkę.

Lea zaczęła się bawić zamkiem w mojej bluzie i śmiała się, jakby to co teraz robi było najzabawniejszą rzeczą pod słońcem. Uśmiechnąłem się do dziewczynki i podniosłem ją, aby móc spojrzeć w te piękne roziskrzone oczy mojego małego skarbu.

- Kochanie ty chyba nie dasz porozmawiać mamie i tacie, co? - Spytałem retorycznie, na co moja córka głośno się zaśmiała.

Nagle pilot ogłosił przez mikrofon, że podchodzimy do lądowania. Boże w końcu. Już się nie mogę doczekać, aż wprowadzę dziewczyny do naszego nowego domu. Gdy wyszliśmy z lotniska, czekał tam na nas samochód, który tu zostawiłem przed odlotem. Ułożyłem fotelik w aucie i włożyłem do niego swoją córeczkę. Moja żona usiadła obok naszego maleństwa, a ja zamknąłem drzwi samochodu i usiadłem za kierownicą.

Mieliśmy pecha, bo w tym momencie przez LA rozciągał się wielki korek. Droga dłużyła mi się niemiłosiernie. Chciałem już być w domu ze swoimi skarbami. Dlaczego wszystko musiało iść nie tak?

Nagle zadzwonił mój telefon. Przez fakt, że nadal stałem w korku mogłem swobodnie odebrać połączenie.

- Hej Justin – usłyszałem pogodny głos Seleny.

No pięknie. Jeszcze jej mi brakuje do szczęścia. Wiem, że przyjaźni się z moją żoną i jest chrzestną dla mojej córki, ale no cóż przyznajmy to w końcu. Od pewnego czasu nie najlepiej się dogadujemy.

- Cześć Selena. Masz jakąś ważną sprawę, bo trochę nie mam czasu na rozmowy – odparłem, aby ją spławić.

- Chciałam się tylko dowiedzieć, kiedy będziecie w domu, bo stęskniłam się za małą – powiedziała pogodnie.

Głośno westchnąłem i przeczesałem włosy dłonią. Wiedziałem, że Charlie liczy na spotkanie z przyjaciółką. W końcu nie widziały się przez dwa miesiące, odkąd wyjechała do Atlanty. Chociaż nie podobała mi się wizja spędzenia popołudnia w towarzystwie panny Gomez musiałem się na to zgodzić, aby uszczęśliwić damę mojego serca.
- Szczerze? My już jesteśmy w Los Angeles, ale stoimy w korku. Jak będziemy w domu napisze Ci smsa z naszym nowym adresem – odparłem i pożegnałem się z kobietą, bo właśnie ruch powrócił do stanu normalnego.

Pół godziny później byliśmy już na miejscu. Moja córeczka zasnęła w samochodzie, dlatego delikatnie wyjąłem nią z fotelika, aby się nie obudziła. Niestety chyba nie wyszło mi to najlepiej, bo dziewczynka otworzyła swoje śliczne oczka i spojrzała na mnie z pięknym uśmiechem na twarzy.

Charlotte zabrała mi naszą córeczkę, a ja wziąłem bagaże i otworzyłem drzwi przed moimi kobietami. Gdy moja żona stanęła w holu zaniemówiła z wrażenia. Nie dziwię się, bo ściany przedpokoju były w kolorze kości słoniowej, a po prawej stronie ściana dzieląca hol i salon była zrobiona z luster. Zabrałem swoją ukochaną na piętro, gdzie zaprowadziłem nią do naszej sypialni.

Od razu rzuciło mi się w oczy wielkie łóżko małżeńskie z czarną satynową pościelą i białym baldachimem zawieszonym do sufitu. Miałem ochotę wypróbować je teraz, ale nie mogłem. W końcu odkąd odzyskałem Charlotte ani razu się do siebie nie zbliżyliśmy w taki sposób. Wiecznie pojawiały się jakieś przeszkody. Jak nie jej wyjazd to Christian i tak w kółko. Miałem nadzieję, że teraz już wszystko będzie inaczej.

Tuż przy łóżku stały dwie szafki nocne z małymi lampkami. Naprzeciwko stała duża komoda z wielkim telewizorem plazmowym. Nasza sypialnia była w pięknym grafitowym kolorze z białym malowanymi kwiatami nad naszym łóżkiem. Z sypialni były drzwi prowadzące do biało-czerwonej łazienki, w której znajdowała się wanna z hydromasażem i prysznic z deszczem tropikalnym. Przy jednej ze ścian stała toaletka z dużym lustrem specjalnie dla mojej księżniczki.

Po oględzinach naszej sypialni zabrałem swoją żonę do garderoby, a raczej dwój. Jedna należała do mnie, a druga do niej. Były to dwa osobne pomieszczenia w kolorze écru wypełnione szafkami i wieszakami z naszymi ubraniami.

W końcu poszliśmy do pokoju naszej córki, która znów zasnęła. Tym razem na rękach swojej pięknej mamusi. Delikatnie zabrałem swoją córkę z rąk żony i ułożyłem nią w owalnym szarym łóżeczku i przykryłem białym puszystym kocykiem. W jej pokoju dominowały kolory: śliwka, róż, biel i szarość. Jednak wszystko było idealnie skomponowane. Biała szafa i krzesło straciły się na tle kolorowych ścian. Białe misie na półkach idealnie komponowały się z białymi lampkami w kształcie zwierząt na suficie. A śliwkowa gruba zasłona perfekcyjnie pasowała do obicia ściany, zaś różowa tapeta na przeciwnej ścianie łagodziła wystrój wnętrza.

Gdy opuszczaliśmy pokój naszej córeczki zabrałem swoją ukochaną na oszklony balkon. Z jednej strony było jacuzzi a z drugiej owalne, wiklinowe łóżko z zadaszeniem. Moja małżonka już chciała się rozsiąść, ale ja miałem dla niej jeszcze kilka niespodzianek.

Pociągnąłem Charlie za sobą do salonu, gdzie stał piękny komplet wypoczynkowy z białej skóry, a między nim mały szklany stolik na kawę. W roku stało pianino, a pod oknem wielki plazmowy telewizor. Otworzyłem wielkie szklane drzwi prowadzące na taras. Tam w półkolu był ustawiony zestaw wiklinowy, przy którym mogliśmy siedzieć ze znajomymi.

W głąb ogrodu widać było oczko wodne z małym wodospadem, który wypełniał pejzaż tego miejsca. Na środku stała fontanna przestawiająca syrenę. Niedaleko był wkopany w ziemię basen. A tuż przy samym budynku stał mały plac zabaw dla naszej małej córeczki. W jego skład wchodziła zjeżdżalnia, karuzela i huśtawka.

Moja żona widząc to wszystko rzuciła się na moją szyję i mocno mnie przytuliła. Wiedziałem, że projekt tego domu przypadnie jej do gustu. Uwielbiałem uszczęśliwiać tą kobietę. Niestety z tej romantycznej sceny wyrwał nas dzwonek do drzwi. No kurwa, czy Ci ludzie nie dadzą nam nigdy spokoju? Nie rozumieją, że ja też chcę spędzić trochę czasu sam na sam ze swoją żoną? Dlaczego wszyscy chcą nas odciągnąć od siebie?
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Niestety wszystko, co dobre kiedyś musi się skończyć.
Tak więc i historia Justina i Charlie powoli dobiega końca.
Pojawi się jeszcze eden rozdział i epilog, czyli łącznie będą jeszcze 2 posty na tego bloga.
Mam nadzieję, że podobała Wam się ta historia.
Jeśli chcecie więcej opowiadań zajrzyjcie do zakładki „Moje Blogi” tam znajdziecie inne opowiadania mojej twórczości. Jedne zakończone inne nie.
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do końca tej historii i będzie pisać w komentarzach wrażenia po jej przeczytaniu.
Do zobaczenia przy następnym rozdziale :)


Kto przyszedł do Charlie i Justina?
Czy Lil Za da już w końcu spokój młodej parze?

Jak Charlie i Lea będą się czuły w nowym domu?